Strona główna
  Lampa stojąca ozdobna

natalia portal

Temat: Wyprzedaże po amerykańsku
Wyprzedaże po amerykańsku
tak tak!!! wyprzedaze sa fantastyczne!:P
teraz jestem w Angli i tu ludzie jak chca sie pozbyc czewgos co jeszcze
ziala i nadaje sie do uzytku to wystawiaja przed dom i kazdy kto ma ochote
moze sobie to zabrac, albo oddaja do charity shop- cos jak polskie szmateksy
tylko ze jest tam wszystko: buty, ksiazki, szafki, ciuchy, kubki itd.itp.
uwielbiam buszowac po takich sklepach, to swietna zabawa, czesto znajduje cos
zupelnie wyjatkowego a jeszcze walke z AIDS mozna wspomoc:)
a oyo moja lista [podaje tylko te najlepsze rzeczy]
- sztyblety firmy bally -L10[wtajemniczeni beda wiedziec ze to istna darmocha]
- mosiezny,ozdobny stojak na cd ma ok 150 cm- L10
-genialny jesienny plaszccz -L10
- swiecznik na 20 swieczek- L4
a teraz pojade po takiego drewnianego konia L4:P

ps.w polsce z takim sklepem spotkalam sie tylko raz na Kaszubach, kupilam
tam m.in zajebista mosiezna, stojaca lampe -15zeta...i dziala!
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,25,27562000,27562000,Wyprzedaze_po_amerykansku.html



Temat: tu Was znalazłam wreszcie
Witaj,
no więc tak:
kolorek na ścianach to chyba pistacja jakaś, tak mi się widzi. Wtedy meble
pasowałyby białe i blat taki jak ten kawaleczek stołu. Cegielki niekonieczne,
chyba żeby zrobić naturalne (jesli ściana ceglana, skuć tynk do zywego,
oczyścić i zaimpregnować,jak radzi mysia pysia). Widzę tam kilka lamp
naftowych - mogą stanowic piekny akcent dekoracyjny, ale mysle, ze lepiej
wygladałyby powieszone w grupie. To samo dotyczy obrazków. Zamiast tego zegara
widzialabym zegar z kukułką - im bardziej pokręcony i ozdobny, tym lepiej. Co
jest za tą białą zasłonką? Te szafki stojące z boku to z natury wiszące mają
być? to może spróbuj im dorobić takie nóżki lub cokoły jak u tych stojacych -
wyrownają się poziomy.... wtedy moznaby zamienic miejscami tę waską szafkę z
jedną z tych, ktore stoja pod oknem, przykryc wspólnym blatem i dociagnąć go
już do ściany - bylby zagospodarowany ten kącik.
A tak ogólnie to miło i wesoło w tej kuchni... Aha, jeszcze okno - widzialabym
tam zazdrostkę z grubej koronki (taką szydełkową)zamiast tej cieniutkiej i
zaslonek - w okna ci chyba nikt nie zagląda, bo to poddasze. No i jeszcze -
sliczna wisząca lampa. Podoba mi się u ciebie

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,43139,57704465,57704465,tu_Was_znalazlam_wreszcie.html


Temat: Dziendoberki - juz tylko na plusie
Omeri, lampy piękne. W trakcie straszliwego remontu, który zbliża się do mojego
domu też będę musiała pomyśleć o oświetleniu. W jednym pokoju mam tylko stojące
lampy i smętnie zwisające druty z sufitu. Do niedawna byla przyczepiona do nich
piekna, ozdobna bombka choinkowa. Ciężaru bombki nie wytrzymał sznureczek, i po
siedmiu latach wiszenia zakończyła zycie na podłodze. Jej szczątki były
wszędzie

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,25794,37929231,37929231,Dziendoberki_juz_tylko_na_plusie.html


Temat: Nietrafione prezenty.
U mnie w domu są co najmniej 2 nietrafione prezenty... na szczęście nie ja je
dostałam, a moje Siostry z okazji swoich ślubów. Po jednej została więc w domu
śliczna ;-) lampa, stojącą, na drewnianym ozdobnym stojaku, do tego klosz
szklany, pozłacany - jednym słowem koszmar. Zupełnie nie w naszym stylu i
dlatego przy przeprowadzce do swojego domu Siostra zapomniała ją zabrać. Teraz
stoi na strychu i się kurzy, ale jest zapakowana, więc nie starszy.
I drugi, równie udany, to "obraz" - właściwie sucha kompozycja kwiatowa z
jakimiś dodatkami, ułożona w ramie i podkolorowana. Też nie powisi na ścianie,
ani w naszym domu, ani w domu Siostry.

Natomiast z jednym nietrafionym prezentem Siostra jakoś się pogodziła, to taki
skórzany zegar ;-) - na szczęście jest przydatny, ale wisi w dość
zakamuflowanym miejscu.

Ja na razie dostaję w miarę fajne prezenty. A, nie, przypomniało mi się,
dostałam raz takie czerwone spodnie, tzw. legginsy, ale w wersji grubej... Cóż
trochę je ponosiłam, ale potem trafiły głęboko do szafy.

pozdrawiam, hanya


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,63,4424946,4424946,Nietrafione_prezenty_.html


Temat: ____lampa Hasza PO-kazała nagich króli__(nie -ów)_

Wszystkie na parterze i piętrach oraz w salonie (w kuchni,- kawałek
widać, w tym samym stylu klosze(ileż się takich naszukałem w rok po
powodzi), w salonie - w rogu na lewo do kuchni, w przeciwległym rogu
na prawo od schodów) mam "oszczędne" po 3 rurki U 130 (24W) W oprócz
żyrandola na środku- gdzie są "ozdobne"

i lampa stojąca do czytania w fotelu - też w ty stylu z 4 rurkami U -
200 W (30W ) "kurza ślepota".

Oczywiście na prawo od schodów mam nad głową osobny wyłacznik
coby nie wstawać gdy już usiądę i okaże się że jest
w tej pozycji zbyt ciemno.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,13,95218308,95218308,_lampa_Hasza_PO_kazala_nagich_kroli_nie_ow_.html


Temat: Gdzie w Poznaniu
Gdzie w Poznaniu
znajdę czerwony kryształowy kandelabr lub stojąca na stoliku czerwoną lampę ze
szkła, kryształków, ozdobna? Czy ktoś wie?

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,67,80811824,80811824,Gdzie_w_Poznaniu.html


Temat: Konkurs Skarbnica wiedzy
Jesteśmy niczym ludzie ze średniowiecza, którzy przenieśli się w czasie i
znaleźli na Marszałkowskiej. Zastanawiam się, jak to możliwe że przechodnie tak
spokojnie łażą po ulicach i nic im się nie dzieje. Tak jakby nie mieli
świadomości, że w każdej chwili coś może ich przejechać. Jesteśmy zupełnie w
niewytłumaczalnie innym świecie. Zastanawiam się, na ile ten świat jest
bezpieczny. Po ulicach spacerują tysiące ludzi, całe gromady ludzi, których
mijamy w pewnym momencie już bezwiednie a którzy od czasu do czasu radośnie nas
pozdrawiają. Niektóre ulice przystrojone z okazji święta. Co nie przeszkadza
tumanom śmieci samotnie wałęsać się po chodnikach. Radosna wrzawa wobec
niebezpiecznego tłumu. Brudne ulice obok pięknych skwerów porośniętych
zielenią. Zatłoczone chodniki obok wąskich, opustoszałych uliczek. Ciemne
zakamarki obok feerii barw i świateł. Miasto kontrastów. Docieramy nad Rzekę, w
której wodach odbijają się tysiące kolorowych świateł z pływających i
zacumowanych łodzi i statków. Niektóre z nich to restauracje.
Zmęczeni spacerem i wrażeniami wracamy do hotelu. Teraz złapać taksówkę to
mistrzostwo świata. Wreszcie się udaje. Nie wdajemy się zbytnio w dyskusję;
pokazujemy wizytówkę naszego hotelu i wsiadamy. Dojeżdżamy, jest grubo po
północy. Miasto tętnić życiem będzie do białego rana; my natychmiast zasypiamy.
4.11.05 Kair

Rano pobudka, pakowanie bagaży i średniej jakości śniadanie. Śniadanie, za
które, dodam, musieliśmy zapłacić po dodatkowe 20LE. Podobno w programie nie
było tego śniadania, ale dam sobie głowę uciąć że ktoś (nasza przewodniczka???)
maczał w tym palce...
Mniejsza z tym.
Wsiadamy do naszego zielonego autokaru i podążamy w stronę Cytadeli i Meczetu
Alabastrowego. Nie wiem jak kierowcy udało się tam dotrzeć bez wypadku takim
wielkim autokarem, no ale na szczęście udało się...
Meczet i cytadela znajdują się na wzgórzu, skąd rozpościera się widok na
panoramę Kairu. To specyficzny widok – zrujnowane domy w budowie, a za nimi,
lekko za mgłą majaczą piramidy. Przewodniki piszą, że sama panorama uzasadnia
opłatę za bilet i w znacznej mierze mają rację.
Po chwili znajdujemy się na olbrzymim alabastrowym dziedzińcu otoczonym
arkadami. Jasne kolumny o lekko różowym zabarwieniu – potężne a jednocześnie
delikatne. Zdejmujemy obuwie i sunąc po cienkim dywanie wchodzimy do środka
meczetu.
Meczet ten jest jednym z największych i najczęściej odwiedzanych meczetów w
Kairze. Wybudowany na styl świątyń w Stambule, nie ma w sobie nic egipskiego, a
jednak jest bardzo popularny. Kolumny, ściany i fasady lekko rzeźbione w
delikatnym kamieniu. Olbrzymia sala pełna turystów siedzących, stojących i
przechadzających się po meczecie, w większości z głowami zadartymi do góry i
podziwiającymi imponujący sufit z tysiącem świateł i lampionów, ozdób i
dekoracji. Niektórzy kładą się wprost na ziemi i fotografują sufit.
Wychodzimy na dziedziniec. Tu już możemy założyć z powrotem buty. Spoglądamy do
góry, by przyjrzeć się słynnemu zegarowi, jaki został podarowany Muhammedowi
Alemu, twórcy meczetu, przez Francuzów w podziękowaniu za obelisk który dziś
stoi w Paryżu na Placu Zgody. Zegar niezbyt efektowny, mocno podniszczony.
Dlaczego więc jest słynny? Ano dlatego, że jego wskazówki nie wskazały nigdy
ani minuty. Zegar od początku był uszkodzony.
Wreszcie wracamy do autokaru. Opuszczamy cytadelę i kierujemy się w stronę
bazaru. Jest dość wczesna godzina, ok. 11, toteż suk dopiero powoli i leniwie
zaczyna budzić się do życia. Wiele stoisk jest jeszcze zamkniętych, niektóre są
dopiero otwierane przez krzykliwych handlarzy. Poruszamy się po
części „turystycznej” bazaru, zatem jest on dosyć cywilizowany. Słyszymy owszem
zachęty do kupna, ale nikt nie jest tak nachalny, jak to miało miejsce w
miejscowościach, do których docieraliśmy podczas rejsu. Być może pewnego
rodzaju spokój wynika także w wczesnej pory. Zatem nie tylko atmosfera, ale
także asortyment jest tu zgoła inny, niż na suku w Asuanie. Nie ma takiej
ilości przypraw, suszonych owoców w ogromnych koszach ani hibiskusa, ale jest
za to ogromny wybór szklanych flakoników na perfumy, szkatułek i pojemniczków
na świeczki. Powoli zanurzamy się wgłąb bazaru – raj dla miłośników staroci
(nieważne już czy prawdziwych czy sfabrykowanych). Kufry, stare szafy,
zakurzone lustra z ozdobnymi ramami…. Obok srebrne zastawy, świeczniki, lampy i
biblioteczki. A chwile potem potężna wystawa bambusowych bębenków, dalej
papirusy, olbrzymie, mieniące się tysiącem kolorów fajki wodne i mnóstwo innych
rzeczy dużych i małych, drobiazgów i całkiem potężnych pamiątek, którymi z
powodzeniem można urządzić całkiem pokaźnych rozmiarów mieszkanie.
Gdy bazar jeszcze budzi się do życia, my go opuszczamy. Starczy nam czasu
jeszcze na przepyszny koktajl owocowy w pobliskiej kawiarence i powoli żegnamy
się z Kairem. Z brudnymi, zaśmieconymi ulicami, z tysiącem przechodniów
tworzących barwny i egzotyczny korowód, z nieustającym dźwiękiem klaksonów, z
potężnymi korkami ulicznymi. Z piramidami, licznymi meczetami i z tysiącem
innych miejsc, których nie było nam dane obejrzeć. Dynamiczny puls miasta
powoli słabnie, jest coraz cichszy, coraz delikatniejszy, coraz mniej
wyczuwalny aż wreszcie zanika pośród pustyni, w którą się zanurzamy jadąc w
stronę Hurgady.
Późnym wieczorem, po 21 docieramy do Hurgady. Okazuje się, że wszyscy
uczestnicy naszego rejsu będą zakwaterowani w tych samych hotelach, co przed
rejsem. Więc my wracamy do Royal Palace. W trakcie kwaterowania wychodzi
olbrzymi bałagan organizacyjny – mniejsza już z tym, czy z winy biura podróży,
rezydentów czy hotelu; w każdym razie lądujemy w jednym apartamencie rodzinnym
z Robertem i Marzeną. Nie będę opisywać tutaj wszystkich dyskusji, argumentów
lub ich braku, bo nie o tym opis ten ma traktować. Następnego dnia
przekwaterowali nas do osobnych pokoi, niemniej jednak Sun & Fun nie zrobiło
nic aby nam pomóc i zakwaterować we właściwych warunkach, zarówno jeśli chodzi
o pokoje jak i sam standard hotelu.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,622,47597764,47597764,Konkurs_Skarbnica_wiedzy.html







 Tematy
 : natalia portal
 : Lampa Bioptron rwa kulszowa
 : Lampa diodowa do roweru do dynama
 : Lampa z czujnikiem ruchowo-zmierzchowy
 : Lampa samochodowa do gniazda zapalniczki
 : lampa HPS 100W Sprzedam
 : lampa Bioptron Cena Allegro
 : Lampa 150 Wat do projektora
 . : : .
Copyright (c) 2008 natalia portal | Designed by Elegant WPT